DZIECKO

Kto kogo uczy, czyli co wspaniałego daje nam dziecko.

Gdy na świat przychodzi mały człowiek Twoim zadaniem jako rodzica jest dbanie o niego i o jego rozwój. Wkraczasz więc w role nauczyciela. Potrzebujesz mnóstwo cierpliwości, choć podobno ta zdolność jest wpisana w instynkt macierzyński. Zaczynasz uczyć. Wspierasz. Podziwiasz. Ciągle zadając sobie pytania „czy wszystko robię dobrze? Czy moje dziecko wyrośnie na porządnego człowieka?”

To my mamy uczyć dzieci. Przedstawić im świat i milion złotych rad jak sobie w tym świecie poradzić. A wiecie co jest najwspanialsze, że dzieci nas również uczą. Przede wszystkim uczą nas, a właściwie przypominają nam coś co już dawno z nas uleciało i schowało się gdzieś głęboko na dnie naszej pamięci. To dziecięca radość, zabawa i ciekawość.

Gdy pojawia się dziecko zaczynają cieszyć nas dziwne rzeczy takie jak:

  • Uśmiech – kurde co w tym takiego, ludzie śmieją się ciągle, a jednak ma to swoją moc i sprawia, że nagle wszystkie inne uśmiechnięte twarze nie liczą się. Tylko ta jedna twarz ma znaczenie – twarz Twojego dziecka.
  • Podniesiona główka – robisz to codziennie rano wyłączając budzik. A jednak, uniesiona główka Twojego dziecka cieszy Cię i jest niezwykła czynnością. Mogę się założyć, że nigdy nie podziwiałaś niczyjej siły tak bardzo jak siły tego małego człowieka. 
  • Raczkowanie – nagle jesteś zaskoczona, gdy twój bobas samodzielnie się przemieszcza i znowu na twojej twarzy pojawia się uśmiech. Ten mały delikatny człowiek ma w sobie tyle siły i energii, to niesamowite.
  • Pierwsze kroki – przecież codziennie robimy tysiące kroków, ale nagle ten jeden samodzielny krok twojego dziecka nabiera zupełnie innego znaczenia. Jest powodem do wstrzymania oddechu i owacji na stojąco.
  • Pierwsze siusiu na nocnik – cieszysz się, a przecież to tylko siusiu, a jednak wywołuje to u Ciebie zachwyt w końcu to ogromny krok do przodu. 
  • Nauka mówienia – wypowiadasz do dziecka miliony słów, niektóre rozumie inne nie, ale uczysz i obserwujesz jego postępy. Nagle któregoś dnia budzisz się i dociera do Ciebie, że mówisz w innym języku – w jego języku: pojedziemy brum, zrobimy psi, amciu, umpa ( od kiedy Robert nazwał huśtawkę umpa to słowo jest u nas bardzo modne) i wiele innych uproszczonych wyrazów. Odkrywasz również, że jesteś wspaniałym brzuchomówcą i potrafisz wydobyć z siebie mnóstwo zabawnych odgłosów. 
A fakt, że właśnie mija Twoja trzecia nie przespana noc i zastanawiasz się kiedy zwariujesz, nagle ten słodki dzieciaczek spogląda na twoją zmęczona twarz tymi małymi słodkimi oczkami i dotyka twojej twarzy swoimi malutkimi delikatnymi dłońmi – nic nie zastąpi tego wspaniałego doznania, nigdy żaden dotyk nie będzie tak przyjemny i delikatny. Żaden dotyk nie doda Ci takiej siły jak to muśnięcie tą malutką rączką. I na twojej twarzy zamiast zmęczenia pojawiają się łzy radości i nadzieja. W końcu uczestniczysz we wspaniałym wydarzeniu jakim jest rozwój Twojego dziecka.
Właśnie to jest piękne. Na nowo wydobywamy z siebie tą radość i nagle potrafimy cieszyć się z naprawdę małych rzeczy z którymi mamy do czynienia na co dzień, które już dawno stały się dla nas zwyczajne. Gdy pojawia się ten mały człowiek, który daje nam tak wiele – to on uczy nas cieszyć się ze zwykłej codzienności. Daje nam moc, nadzieję i radość o jakiej już dawno zapomnieliśmy. I to jest wspaniałe!

To Robert w pierwszych miesiącach życia. Uwielbiam to zdjęcie. 😍😍😍

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *