DZIECKO

Spanie z dzieckiem

Każdy rodzic wychowuje dziecko tak jak chcę. To jest wspaniałe dzięki temu my młodzi rodzice mamy wybór i możemy uczyć się na czyimś błędach.
Ja na przykład od zawsze byłam przeciwniką spania razem z dzieckiem w jednym pokoju, a już na pewno w jednym łóżku. ALE to nie znaczy, że to potępiam. Mam wiele koleżanek, które śpią z dziećmi i są z tego bardzo zadowolone. Jeżeli oboje rodziców nie mają z tym problemu to to jest absolutnie dobra opcja. A już z pewnością wygodna.
Ja tego nie chciałam, chodź nie ukrywam, że w kryzysowych sytuacjach kusiło mnie. Zawsze gdy Michał wychodził do pracy, a Robert był malutki i jego głównym zajęciem było spanie to często zabierałam go do siebie. Choć było to trochę stresujące dla mnie, bo bałam się, że zasnę i się na niego położę lub nie świadomie zakryje kołdrą. Jednak ta przyjemność tej bliskości była silniejsza od strachu.

Pamiętam jak nasz synek był trochę starszy i się rozchorował. Miał gorączkę i nie mógł zasnąć mąż wtedy przyniósł go do naszego łóżka i Robert spał z nami. To była okropna noc nie dlatego, że Robert nie mógł spać – on spał jak kamień to ja nie mogłam spać, ciągle czuwałam żeby na pewno nic się nie stało. No i się stało Michał nie świadomie uderzył Roberta z łokcia wtedy byłam już pewna, że spanie z dzieckiem nie jest dla nas.
Gdy byłam w ciąży to moja pomysłowość (głupota i nie świadomość) nie znała granic. Stwierdziłam, że Robert od urodzenia będzie spał u siebie w pokoju żeby się przypadkiem nie przyzwyczaił. Ha ha jaka ja byłam nie świadoma co za głupoty głoszę. Oczywiście Michał od początku twierdził, że to nie przejdzie. Gdy tylko przyjechaliśmy z Robertem do domu kazałam mojemu mądremu mężusiowi przenieść łóżeczko do sypialni, bo chciałam mieć małego ciągle na oku.
Gdy po porodzie padałam jak mucha to to okazało się naprawdę świetna opcją.

Gdy Robert miał 8 miesięcy przenieśliśmy go do jego pokoju. Pierwszy tydzień był ciężki wszyscy musieliśmy się do tego przyzwyczaić. Później okazało się, że to był świetny pomysł. Cały bałagan z sypialni zniknął, Robert miał swój pokój, a w nim część zabawek, cisze i spokój do spania.
Mieliśmy nianie elektryczną wiec słyszeliśmy i widzieliśmy dziecko. A ja i mąż mogliśmy troszkę głośniej „porozmawiać” w łóżku 😀

Od wtorku w naszym domu zawitał kolejny gość – wujek Sylwek. Robert jako dobry chrześniak oddał wujkowi swój pokój. Teraz Sylwek śpi wśród misi i zabawek, a Robert? Robcio wprowadził się do rodziców i wiecie co? Wciąż uważam, że moje dziecko powinno spać w swoim pokoju. Za około miesiąc Robert wróci do siebie, nie wiem jak to będzie czy nie będzie powtórki z przed prawie roku ale i tak zdania nie zmienię 🙂 mimo, że Robert zasypia i śpi w swoim łóżku to i tak jest to mniej komfortowa sytuacja bo:

  • Musimy zachować ciszę, w końcu istnieje ryzyko, że obudzimy małego
  • Z racji, że syn nie jest przyzwyczajony to traktuje nasze łóżko małżeńskie jak trampolinę więc jak się obudzi to wpada do nas poskakać nam po głowach
  • Po za tym czujemy się ograniczeni i jakoś tak nie potrafimy poszaleć przy dziecku tak jak w samotności.

Spanie z dzieckiem zdecydowanie nie jest dla nas – tego jestem pewna. Ale są rodzice, którym to odpowiada i to jest fajne. Pamiętajmy, że każde dziecko jest inne, każdy rodzic jest inny i każda metoda, która odpowiada rodzicom i dziecku jest dobra. Trzeba tylko znaleźć najlepszą dla siebie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *