DZIECKO

…ja wciąż tak uważam! – spanie z dzieckiem. Wielki powrót!

Od zawsze powtarzam, że nie chcę żeby moje dziecko spało z nami w pokoju. Z różnych powodów. Strach jest jednym z nich. Intymność. Przyzwyczajenie. I po prostu nie (wiem to nie jest powód ale może nim być). Może jestem wyrodną matka. Trudno – Robert nie narzeka.

Ostatnio mieliśmy okazję aby zmienić zdanie i wiecie co? Zdania nie zmieniłam i nie zmienię. Moje dziecko musi spać w  swoim pokoju. 
Przez ostatnie sześć tygodni Robert spał z nami w sypialni. Mamy zwyczaj kłaść małego i wychodzimy z pokoju, a on zasypia sam. W tym jego czasie „zasypiania” działy się naprawdę dziwne rzeczy.

Śpij kochanie, śpij
Gdy byłam w ciąży mąż śmiał się, że gdy nasze dziecko przyjdzie na świat to będziemy grali dobrego i złego rodzica. Oczywiście to ja miałam być tą złą. Podobno mam zadatki 😂. Jak okazało się w praktyce to Michał jest tym bardziej stanowczym rodzicem. Ja natomiast gdy widzę Roberta słodkie, ciemne oczy to rozpływam się niczym lody pozostawione na słońcu i natychmiast ulegam jeżeli chodzi o spanie w naszym łóżku – pójdę do piekła za brak stanowczości.

Pierwsza noc była straszna. Robert budził się co jakiś czas i nie mógł zasnąć. Tak bardzo cieszył się, że jesteśmy blisko. Przychodził do naszego łóżka i skakał po nas. W ten sposób się rozbudzał.

Gdy Michał kładł Roberta spać to mały spał całą noc w łóżeczku, a gdy ja to robiłam to Robert natychmiastowo okupował nasze łóżko.

Dzwoneczki?
Pewnego gorącego dnia (a lato było wyjątkowo upalne tego roku), położyliśmy Roberta jak zwykle spać. Po około godzinie wyszłam na podwórko (okno naszej sypialni wychodzi na podwórko) nagle usłyszałam dzwoneczki. Było to o tyle dziwne, że nic takiego nie posiadam w domu, nawet Roberta zabawki tak nie dzwonią. Mikołaj o tej porze roku też jest mało prawdopodobny. Zawołałam syna. Dźwięk ucichł. Zdziwiona poszłam do sypialni. Jak się okazało, moja cała biżuteria była w naszym łóżku, a dzwonił mój łańcuszek. Nawet nie pytajcie jak długo rozplątywałam to wszystko.

Słodko!
Jak wiecie w międzyczasie mieliśmy rocznice ślubu. Dostałam od męża czekoladki – moje ulubione. Planowałam zjeść całe pudełko w łóżku więc położyłam je na toaletce. Pewnej nocy gdy wróciłam z pracy, a mój mąż jeszcze nie spał wchodzę do sypialni, a tam bum! Wszystkie czekoladki rozpakowane i rozrzucane po całym łóżku, między materacami też się kilka znalazło. A winny spał sobie słodko cały w czekoladzie. Nawet nie zatarł śladów swojej winy. Przespał całą noc! 😁 ale nie testujcie tego. To nie zdrowe.

Hm.. coś tu biało
Porwane chusteczki higieniczne to już standard w naszym domu. Któregoś dnia kupiłam nowe pudełko oczywiście wieczorem wpadło w ręce małego łobuza. No cóż.. został tylko paragon w moim portfelu.
Do dzisiaj znajduję małe strzępki w łóżku.

Naturalne piękno matki
Od kiedy Robert rozkminił jak otwiera się blokadę do szuflady z moimi kosmetykami chętnie tam zagląda.
Wazeliną do ust wysmarował swoje prześcieradło jak i moje spodenki do spania. Ojciec śmieje się, że młody wiedział co robi 😂
Moją białą kredką do oczu postanowił upiększyć swoje łóżeczko, a że słabo mu jeszcze idzie trzymanie się jednej powierzchni zahaczył też ścianę.
Ta kredka była naprawdę dobra, bo musiałam się trochę namęczyć żeby ją zmyć.
No i moja największa strata. Moja ulubiona, nowiusia, czerwona szminka do ust.
To był moment w którym przeżyłam zawał serca.
Wróciłam w nocy z pracy. Weszłam do sypialni i zobaczyłam całą czerwoną pościel i Roberta śpiącego na brzuch w tych plamach. Byłam przekonana, że to jego krew. Serce mi stanęło. Rzuciłam się na łóżko po drodze zachaczajac o brudne pudełko po mojej szmince. Wtedy mnie olśniło ale dla pewności sprawdziłam czy syn oddycha. Oddychał, a ja zrobiłam się czerwona jak to pudełko po szmince – z nadmiaru emocji rzecz jasna 😁

Ojciec zapomniał
Pamiętam też Roberta śpiącego wśród idealnie rozsypanych śrubokrętów. Jak się później okazało ojciec coś kręcił i zapomniał schować.

Bardzo się ciesze, że synuś wrócił już do swojego pokoju. Koniec przygód i paranormalnych zdarzeń.

 

2 thoughts on “…ja wciąż tak uważam! – spanie z dzieckiem. Wielki powrót!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *