Z ŻYCIA WZIĘTE

„Nie będę tu pracować. Stać mnie na coś więcej”

Pracując na fabryce spotykam wielu różnych ludzi. Jak to z ludźmi bywa są ci sympatyczni i ci marudzący. Tacy, którym chce się pracować i tacy, którzy twierdzą, że stać ich na coś więcej. Na coś więcej? Czyli na co?

Wiadomo to nie od dziś, że praca na fabryce rzadko bywa pracą marzeń szczególnie gdy się ma wielkie ambicje. Lecz od czegoś trzeba zacząć, za coś trzeba żyć.

W Holandii w takich miejscach pracy przewija się mnóstwo osób. Czesto ludzie przychodzą „na chwile”.

Ja nie należę do osób żyjących pracą. Tam robie swoje, wracam do domu i tu żyje. To wśród moich bliskich toczy się moje życie. Praca jest tylko dodatkiem. Oczywiście nie chodzę tam odpoczywać zawsze daje z siebie 100%.

Zdarzają się ludzie, którzy już na „dzień dobry” zaczynają marudzić. Najczęstszy tekst „ja w takim miejscu za takie pieniądze nie będę ciężko pracować (oczywiscie tutaj padają słowa z łaciny podwórkowej). Założę własną firmę i będę pracował sam dla siebie. Będę zarabiał dużo większe pieniądze i będę pracował kiedy będę chciał”. I w tym o to momencie powstrzymuje śmiech. Dla jasności, moja chęć wyśmiania tego tekstu nie wynika z marzeń o jakich mówi dana osoba, a z podejścia do sprawy.

Gdy marzenia spełnić chcemy, gdy pragniemy podnieść standard swojego życia to niestety ale to wymaga od nas dużego nakładu pracy. Często dużo wiekszego niż taka praca w fabryce, czy zwyczajna praca u kogoś.

Zakładając własną działalność musimy włożyć w to dużo pracy, czasu, a czasami pieniędzy.

A własny biznes to zazwyczaj praca 24 godziny na dobę. No może troszkę przesadziłam, ale z pewnością nie jest to „odpykanie 8h i do domu”. Często czytając fora dla mamusiek pada pytanie „ile byliście na macierzyńskim” (to pytanie prowadzi zazwyczaj do gównoburzy ale mniejsza z tym) często matki mające własną działalność już po 3 dniach od porodu wracają do pracy bo tego wymaga od nich sytuacja.

Początkowo gdy już oficjalnie twoja firma istnieje, to aby rozwinąć skrzydła nie siadasz na czterech literach. Tu zaczyna się szukanie odbiorców, zleceniodawców czy kogo tam jeszcze potrzebujemy. Z pewnością praca nie puka do naszych drzwi podczas gdy my rozkoszujemy się ulubioną kawą. Tu potrzeba dużo konsekwencji i czasu.

Jako początkująca firma raczej miliona odrazu nie zarobisz. Po za tym, to o czym zapomina każdy przyszły „biznesmen”, któremu pracować się nie chcę, to fakt, że zarobione pieniądze nie są w całości jego wypłatą. Jest kilka składek, które opłacić trzeba. I tak nagle z milionera stajesz się pracownikiem takim zwykłym z tym, że pracującym dla siebie. Ten fakt często motywuje bardzo. Nawet tych prawdziwych ludzi sukcesu, którzy leniwi nie są.

Będę pracował kiedy będę chciał” i oczywiście będzie najbardziej pożądanym pracownikiem (firmą) na rynku. 😂😂😂

Michał pracował kiedyś z pewnym chłopakiem, który twierdził, że chciałby otworzyć własną działalność i pracować kiedy będzie chciał. Podał nawet przykład aby zostać lepiej zrozumianym. „Wstaje w środę rano i myślę, nie chcę mi się dzisiaj wiec nie pójdę do pracy”. Praca marzeń! Każdy tak by chciał.

Bardzo się cieszę gdy ludzie się rozwijają i mają pomysł na siebie. Za każdą taką osobe trzymam kciuki. Ale ludzie, którzy są leniwi, nie mają pomysłu ani chęci i głoszą takie głupoty wokół siebie „bo kiedyś ktoś im powiedział” są straszni i często utrudniają pracę innym. Im się nie chcę ale szczyty zdobędą. Wystarczy zdać studia, otworzyć firmę czy zwyczajnie po narzekać i tak oto stajesz się człowiekiem sukcesu. Hmm…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *