Z ŻYCIA WZIĘTE

Kompleks

Kompleksy, kompleksiki, nie udogodnienia to one odbierają nam radość i sprawiają, że wciąż nie jesteśmy zadowolone z siebie. Nie znam ani jednej kobiety, która twierdziłaby, że nie ma czego poprawiać w swoim wyglądzie. Często zmagamy się z naszymi kompleksami. Jedne są małe i do zaakceptowania, inne są duże i ciężko się z nimi pogodzić.

Na szczęście mamy XXI wiek i można poradzić sobie z każdym problemem, którym „obdarowała” nas natura. W przypadku tych dużych kompleksów, z którymi nie możemy poradzić sobie sami możemy skorzystać z pomocy specjalistów. W końcu medycyna estetyczna „poszła bardzo do przodu”. Jednak nie każdy może sobie na to pozwolić z wielu względów. Często problemem są kwestie finansowe, a czasami mamy zwyczajną blokadę psychiczną.

Czasami nasze kompleksy są mniejsze i nie są potrzebne aż tak duże interwencje. Wystarczy tylko dieta i porządny trening. I tu myślę, że sprawa jest trudniejsza. Bo najtrudniej znaleźć w sobie motywacje, a jeszcze trudniej silną wolę.

Przeglądając pragramy żywieniowe w internecie najczęściej spotyka się diety odchudzające. Ja mam jednak problem w drugą strone. Jestem za szczupła. Zawsze byłam. I tak jak osoby z nadwagą, ja również spotykałam się z przykrym komentarzami z tego powodu.

Gdy byłam dzieckiem przeszkadzało mi to, że inne dzieci mnie wytykały bo byłam chuda. Później to zaakceptowałam – to jak wyglądam i dobrze się czułam ze sobą mimo, że wciąż uznawałam to za moją wadę. A na przykre komentarze „odwracałam się plecami”. W brew pozorom przybranie masy wcale nie jest takie proste.

Liczyłam, że po ciąży zostanie mi pare kilogramów na plusie. Nawet oddałam część swoich ubrań. Okazało się później, że nie dość, że nie zostało to nawet ubyło. Tak więc mój kompleks powrócił.

Nie jestem zwolenniczką powiedzenia „czym chudsze tym piękniejsze” – podobno tak mówią (mówiono, naszczęście odchodzi się od rozmiaru 0) w świecie modelek.

Ostatnio dużo myślałam nad tym jak zwalczyć mój kompleks, przecież jest to problem z którym można walczyć. Tak więc kupiłam sobie dietę wraz z ćwiczeniami. Wśród moich bliskich fakt, że będę ćwiczyć wzbudził ogromne poruszenie sama się zastanawiałam jak ja się do tego zmotywuje? Zawsze byłam tą stojącą z boku (a dokładnie to tą z kanapy) i przyglądającą się innym jak ćwiczą, podjadając w tym czasie coś nie zdrowego.

A więc kochani, ćwiczę. Narazie w pokoju, zamknięta na cztery spusty. Dziecko ćwiczy ze mną choć czasami mam wrażenie, że patrzy na mnie dziwnym wzrokiem jakby myślał sobie ” o mamo, jest źle, pokaże ci jak to zrobić”, po czym schodzi z łóżka i wykonuje jeden raz moje ćwiczenie – napewno tak myśli 😂. Tak że mam osobistego trenera, który mnie kontroluje jak i silnie motywuje.

To dopiero początek mojej drogi i jest ciężko ale tego byłam świadoma. Choć przyznam szczerze, że zdziwiła mnie sama dieta. Ciągle chodzę głodna 😃. Ale w końcu jem zdrowo. Muszę się przyznać, że zdarza mi się podjadać. W końcu chcę przytyć więc chyba tłumaczę sobie, że czasami mogę 😅.

Mam nadzieję, że efekty zobaczę już nie długo, bo najbardziej demotywujace jest długie oczekiwanie. Trzymajcie kciuki.

I pamiętajcie, wszystko jest możliwe, ale aby spełniły się marzenia nie wystarczy tylko chcieć 😘

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *