Z ŻYCIA WZIĘTE

Utracone marzenia

Marzenia to część życia, bardzo ważna. To dzięki nim chcesz biec do przodu. Tu nie ma mowy o zatrzymaniu się w miejscu.

W naszym życiu wciąż pojawiają się nowe marzenia. Mogą się one również zmieniać z biegem czasu. Jedne realne inne nie choć wole określenie łatwe to zrealizowania i trudne. Należę raczej do osób, które uważają, że nie ma rzeczy nie możliwych.

Czy istnieje takie coś jak utracone marzenia? Hmm…

Marzenia są nie odłącznął częścią naszego życia. Są darmowe i sprawiają nam radość, dodają otuchy w trudnych chwilach, pomagają stawiać wyższe poprzeczki i wspinać się na najwyższe góry z napisem NIEMOŻLIWE. Ale czy można je stracić?

Często pada pytanie „czy nie żałuję, że wyjechałam za granice?” Miałam plany, cele i marzenia związane z Polską. Jak każdy młody człowiek byłam na etapie planowania swojego życia. Ja wiedziałam jak chcę żeby wyglądała moja przyszłość. Właśnie miałam podejść do realizacji mojego planu kiedy na mojej drodze spotkałam mężczyznę mojego życia.

Nagle wszystko musiałam zmienić. Chciałam zmienić, zaryzykować i spróbować marzyć i planować od nowa (tutaj macie moją historię związaną z wyjazdem do Holandii). Wszystkie marzenia związane z Polską zostały w Polsce. Czy żałuję?

Nie wiem jakby potoczyła się moja historia w Polsce. Ile marzeń mogłabym zaliczyć do zrealizowanych. Nie chcę marnować czasu na myślenie o tym co by było gdyby… to pytanie jest i będzie bez odpowiedzi. Nie można żałować czegoś czego się nie zna. Trzeba iść do przodu realizując nowe marzenia.

Był w moim życiu czas gdzie nie byłam pewna czy Holandia to odpowiednie miejsce dla mnie. Było mi tutaj ciężko znaleźć przyjaciół. Nie mogłam sobie wyobrazić mojej przyszłości takiej jakiej bym pragnęła, a dokładnie drogi do realizacji moich marzeń.

Dzisiaj wiem, że wszystko jest możliwe. I nie chodzi tutaj o kraj w jakim się znajduję, a o to jak duża jest moja determinacja.

Uwielbiam wracać do Polski, w końcu zostawiłam tam kawałek swojego życia i starych przyjaciół. Ale żyje za granicą i to mi narazie odpowiada. A marzenia? Mam nowe, a stare włożyłam do szufladki „nie spełnione”, które czekają na dalszy ciąg wydarzeń. W końcu przyszłość wciąż przede mną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *