Z ŻYCIA WZIĘTE

Potrzebowaliśmy tego czasu

Kiedy urodziłam Roberta chciałam wrócić do pracy. Bardzo chciałam być matką pracującą ale….

W takich planach (marzeniach) zawsze jest to „ale”, które nie kiedy burzy całą idee.

W Holandii macierzyński wynosi 16 tygodni, czyli w moim przypadku 4 tygodnie przed porodem i 12 tygodni po porodzie. Tak więc musiałam zostawić nie spełnia 3 miesięcznego maluszka w domu. Potrzebowaliśmy opiekunki.

Michał ma co do tego tematu nieco dziwne (jak dla mnie) podejście. „Nie oddam dziecka obcej kobiecie”. Rozumiem go, bo przecież nigdy nie wiadomo na kogo się trafi (tym bardziej, że miałam w rodzinie taki przypadek gdzie niania nie była dobra dla dzieci – delikatnie mówiąc), ale z drugiej strony nie jesteśmy jedynymi rodzicami, którzy byli zmuszeni zaryzykować (moje znajome również korzystają z pomocy opiekunek i są zadowolone). Są również takie miejsca, można to przyrównać do żłobka (kinderopvang), na temat tych miejsc też nasłuchaliśmy się wielu negatywnych opinii. Tak więc tą opcje wykluczyliśmy na samym początku.

A tak na marginesie tutaj (w Holandii) dzieci dwuletnie (szczególnie te obcojęzyczne) powinny zacząć chodzić do przedszkola. A w wieku 4 lat wszystkie dzieci mają obowiązek chodzenia do szkoły. Podobno takie zajęcia odbywają się raczej na zasadzie zabawy. I w wieku szkolnym (myślę, że dotyczy to starszych dzieci) za każde wagary lub nie usprawiedliwione dni, godziny (takie informacje powinny zostać zgłoszone do szkoły wcześniej przez rodzica) rodzic zostaje ukarany finansowo.

Wracając do tematu. Z racji, że Michał nie chciał się zgodzić na opiekunkę postanowiliśmy poprosić jego mame o pomoc. Tak więc tesciowa przyjechała. Początkowo było mi ciężko zaakceptować tą całą sytuację. Wcześniej między nami bywało różnie, a teraz z nami zamieszkała. Mamy różne wizje macierzyństwa. I nie zrozumcie mnie źle bo wcale nie chce jej tutaj krytykować. Wiem jak wyglądała jej sytuacja życiowa i wiem jak sobie radziła. Nawet ją podziwiam ale ja chciałam być matką po swojemu i wychować Roberta po swojemu. Bałam się również, że Robert zacznie się gubić w tym wszystkim. Nie będzie wiedział gdzie są granice (teściowa nie umie odmawiać małemu ale myślę, że większość babć ma z tym problem). Ale ku mojemu zaskoczeniu Robert szybko zrozumiał gdzie granice są u mamy, a gdzie u babci. Teraz doskonale to wykorzystuje 😂.

Z czasem zaczęłam coraz bardziej doceniać pomoc babci. Przede wszystkim wiem jakie mamy szczęście. Wiem też, że inni oddali by wiele by być w podobnej sytuacji. Choć mieszkanie z teściowa ma swoje plusy i minusy dzisiaj nauczyłam się z nią żyć.

A taki czas jak ten, choć zdarza się niesamowicie rzadko, był nam wszystkim potrzebny – zarówno jej jak i nam.

Po mimo, że był to trudny dla mnie tydzień, ciągle byłam nie wyspana (dla jasności moja teściowa z natury jest porannym ptaszkiem i gdy mam drugą zmiane – tak jak w tym tygodniu – to ona zabierała Roberta żebym ja mogła pospać), musiałam ogarniać moje codzienne obowiązki, jak i to czym normalnie zajmuje się teściowa (jeden kwiatek trochę „upadł” bo zapomniałam je podlać ale ciii.. 🤣), Roberta i to nieszczęsne gotowanie (dobrze, że nikt nie ucierpiał przez ten tydzień i, że wciąż mamy gdzie mieszkać – nie puściłam domu z dymem jupi 😂). I jak się okazało mój mąż jest bardzo pomocny za co jestem mu niesamowicie wdzięczna – chyba go nie doceniałam, pewnie dlatego, że świetnie się maskował 😂 dzisiaj uważam, że sami z pewnością byśmy ogarneli temat (zresztą nie my jedni, jestem tego doskonale świadoma, że jest mnóstwo takich par, które sobie radzą sami. Znam również jedna samotną matkę, która sama świetnie daje sobie radę z dwójką dzieci. Wielki szacun dla wszystkich takich osób 👏). Na szczęście mamy pomoc. I choć czasami mam dość mieszkania z teściową to właśnie po takiej przerwie doceniam jej pomoc jeszcze bardziej (no i ona przynajmniej dobrze gotuje 😂)

Miło jest tak czasami spojrzeć na temat z innej strony. Wcielić się w skórę innych rodziców, którzy nie mają takiej możliwości jak skorzystanie z pomocy rodziny. Dzięki takim sytuacją jest mi łatwiej zrozumieć innych i zdecydowanie bardziej jestem w stanie docenić własne życie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *