Z ŻYCIA WZIĘTE

Nie bądź skromna, doceń siebie!

Dwa dni temu na instagramie trafiłam na profil pewnej Pani, która opowiadała o blogawaniu. Jak to wygląda, o postach sponsorowanych, o tym ile ona pisze i wiele innych ciekawych informacji. Często powtarzała, że to ciężka praca wbrew pozorom i trzeba pisać ciekawe teksty – „a ja takie pisze” (to jej słowa). Moja pierwsza myśl „wow, cóż za skromność” (czytaj z sarkazmem).

Od dziecka mi powtarzano, że nie wolno się chwalić, bo to nie ładnie. Później twierdziłam, że nie mam się czym chwalić, a jak ktoś mnie doceniał to miałam ochotę zapaść się pod ziemię ciągle powtarzając „to nic takiego, każdy to umie, każdy to zrobi”.

Stawiałam się zawsze za innymi, a gdy zrobiłam coś lepiej nie umiałam być z tego dumna i wmawiałam wszystkim, że to nic takiego. Przez co sama zaczęłam w to wierzyć. Nie umiałam cieszyć się z sukcesu.

Gdy byłam w trzeciej klasie gimnazjum nasza wychowawczyni zachorowała (chyba, albo gdzieś wyjechała, szczerze nie pamiętam. W każdym razie była nie obecna dłuższy czas), w szkole zbliżał się konkurs z jakiejś większej okazji i wszystkie klasy miały przygotować przedstawienie. Nasza klasa miała zrezygnować z racji nie obecności naszej wychowawczyni. Ale zaoferowałam się, że napisze scenariusz i przygotuje wszystko, potrzebowałam tylko chętnych do zagrania w przedstawieniu. Pamiętam jak jeden z kolegów parsknął śmiechem i z ogromna pewnością powiedział „nigdy Wam się to nie uda”. Zwątpiłam w siebie, w powodzenie tej całej akcji – tego przedstawienia. Naszczęście znaleźli się chętni, napisałam scenariusz przygotowaliśmy wszystko i ostatecznie zajęliśmy trzecie miejsce na 6 klas.

Tego dnia miałam ochotę skakać z radości, koledze wykrzyczeć w twarz, że jednak nam się udało i wyściskać wszystkich ze szczęścia. A w rzeczywistości stałam czerwona jak burak ze wstydu. Wstydziłam się tego, że zrobiliśmy coś razem, że mój scenariusz nie był taki zły jak stwierdził TEN kolega. Wiem jak absurdalnie to wszystko brzmi. W końcu jak można wstydzić się sukcesu. Ja nie potrafiłam doceniać siebie. Nie potrafiłam powiedzieć innym, że jestem dobra.

Tak na marginesie musze Wam to napisać. TEN kolega podszedł później do mnie i pogratulował mi. Miałam ochotę popłakać się ze szczęścia. Tyle radości jednego dnia 😂.

Całe życie uczono mnie skromności. Gdy później próbowałam przełamać się i zerwać tą głupią zasadą „bądź skromny”. Wciąż słyszałam TO NIC WIELKIEGO. Albo czułam i widziałam te wszystkie negatywne spojrzenia innych ludzi. Każdy z nich myślał „co za nie skromna dziewczyna”. Czyli dokładnie tak jak ja zachowałam się w stosunku do blogerki o której wspomniałam na początku tekstu.

Wypowiedź tej Pani zapadła mi w pamięć, przez dłuższy czas myślałam o tym. I w pewnym momencie miałam ochotę złapać się za głowę i powiedzieć „jaka ja jestem głupia” (nie zrobiłam tego ponieważ byłam w pracy i ktoś mógłby mnie uznać za wariatkę 😁). W każdym razie wypowiedź tej blogerki była niesamowiecie mądra. Nie dlatego, że mówiła o blogowaniu ale to zdanie „ja pisze dobre tekst”.

Pochwaliła się czymś w czym jest dobra. Docenia siebie i zna swoją wartość. Wie w czym jest najlepsza.

Wczoraj spróbowałam tego w pracy i pochwaliłam się jakimś małym sukcesem. Powiedziałam kilku osobom jaka jestem z siebie dumna. Na ich twarzach pojawił się grysam tak jakby mieli powiedzieć „no i co z tego”. Chciało mi się śmiać. My Polacy chyba mamy tendencję do nie cieszenia się z czyjegoś szczęścia.

Po mimo tych wszstkich spojrzeń naprawde warto doceniać siebie i z dumą chwalić się swoimi sukcesami, nawet tymi najmniejszymi. To sprawia, że dobrze o sobie myślimy, a pozytywne myślenie jest kluczem do wszystkich sukcesów. Dlatego nie bójmy się doceniać siebie i być z siebie dumnym. To naprawdę daję więcej siły do działania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *