INSPIRACJE

Instagram. O co kaman?

Więc i ja postanowiłam się powymądrzać na temat instagrama i blogowania. Choć porównując moje konto do tych popularnych to wywnioskować możnaby, że powinnam siedzieć cicho i uczyć się od najlepszych. Specjalistką to ja nie jestem to pewnie dla tego, że nie podążam za technologią i o większości nowinek dowiaduje się przez przypadek. To nie problem dla mnie, jakość nie czuję presji bycia technologiczną, po za tym Michał ciągnie mnie i informuje na bieżąco o jakiś super newsa, które często przelatują przez moją głowę nie zostawiając po sobie żadnego echa. Na przykład wciąż nie wiem, który to już samsung S wyszedł. Lecz zdążyłam zaobserwować pewne schematy, które się powtarzają na instagramie. I choć z pewnością nie będzie to post o tym jak się wybić i zdobyć popularność, ponieważ takich postów w internecie jest cała masa. I ja zostawie takie tematy specjalistom. Napisze Wam kilka najpopularniejszych wskazówek odnośnie instagrama, które znalazłam w internecie.

Jednak chciałabym się skupić na tym co zauważyłam. Zapewne również na tym co mnie drażni. I choć wiem, że świata nie zmienię, nie wiem czy komuś pomoge ale może ktoś przybije mi wirtualną piąteczkę, bo ma podobnie jak ja 😁.

Żeby było miło, a życie na instagramie – przepraszam – żeby post miał sens zaczniemy od tych „złotych” rad z internetów JAK ZDOBYĆ POPULARNOŚĆ:

  1. Po pierwsze zdjęcia. I choć instagram jest aplikacją, która głównie skupia się na zdjęciach to, to nie mogą być byle jakie zdjęcia. Nie, nie. To muszą być takie zdjęcia, które przyciągnął uwagę. Ładne, estetyczne, interesujące albo zwyczajnie wulgarne. Myśląc o tych ostatnich to zastanawiam się dlaczego mają taką popularność skoro ludzie czują się zniesmaczeni takimi fotami. I myślę, że tu chodzi o chęć ponarzekania i wyśmiania kogoś. Dlatego nie polecam skupiać się na tej ostatniej wersji próby popularności 😆. Ja się oczywiście zgadzam z tym, że zdjęcia robią nam połowę roboty. I to one najbardziej skupiają nasza uwagę.
  2. Ciekawa treść. I tutaj pojawiają się schody. Bo to nie jest takie proste. Albo masz talent do pisania i inni to zauważą, albo masz talent do pisania i ludzie tego nie zauważą, bo jesteś małym kontem i część osób przeglądając na szybko insta przelecą palcem po twoim zdjęciu, ewentualnie klikną dwa razy żeby dać serduszko i lecą dalej aby poczytać co napisał ten ich ulubieniec z insta. Niestety ale tak to wygląda. Często przez natłok zdjęć nie mamy czasu czytać każdego postu, a to skutkuje tym, że dużo nas omija. Ale kto ma czas siedzieć cały dzień na insta? Istnieje też opcja, że nie masz talentu do pisania i ludzie zwyczajnie nie chcą tego czytać lub chorujesz na najbardziej popularna chorobę współczesnych ludzi czyli lenistwo.
  3. Hasztagi. Hasztagi to klucz do sukcesu – tak mówią. A prawda jest taka, że owszem one dodają zasięgu naszemu zdjęciu ale używając tylko i wyłącznie tych popularnych hasztagów tak szybko jak się pojawił nasz post pod danym „płotkiem” tak szybko z stamtąd znika. Dlaczego? Ponieważ popularne hasztagi są popularne! i dużo ludzi z nich korzysta przez co, po chwili na naszym miejscu pojawia się nowy post. Dlatego zaleca się korzystać również z tych mniej popularnych hasztagów. Tak więc z tym kluczem to powiem – gruba przesada 😉
  4. Systematyczność i cierpliwość. I to jest coś co czego powinniśmy się trzymać. Zaleca się dodawanie kilku zdjęć w tygodniu, a najlepiej codziennie. Gdy ktoś ma na to czas lub jest tak świetnie zorganizowany to wielkie ukłony z mojej strony dla takiej osoby i wielkie zazdro, bo mi wciąż brakuje na coś czasu 😊. Aha i dodawanie instastory codziennie. Rozwinę ten punkt w dalszej części tekstu.
  5. Zdjęcie bez tekstu? – nigdy! Gdy prowadzisz bloga (nie chodzi tu o konto osobiste) nigdy nie zostawiaj zdjęcia bez opisu. Wkońcu chodzi o to aby obserwujący znalazł chwile relaksu, chwile wytchnienia, czegoś interesującego, dającego do myślenia, moment refleksji, a nie tylko popatrzył na obrazek przedstawiający uśmiechniętego człowieka. Chodzi o to aby zachęcić obserwującego do zostania, do powrotu. Nie tylko do szybkiego przesunięcia palcem po zdjeciu ale do zatrzymania się.

Dobra dosyć tej oklepanej teorii. Pomogłam komuś? 😁

A teraz czas na moje jakże skrupulatne obserwacje 😃

  1. Statystyki. Irytujące jest gdy ktoś prowadzi bloga czy instagrama tylko dla cyferek. To znaczy liczą się przede wszystkim liczby, ilość obserwujacych, a może zaś ktoś kogoś takiego zauważy i uda się dostać coś za darmo. Wiem takie rzeczy zawsze cieszą i jest swego rodzaju ukoronowaniem ciężkiej pracy ale są osoby, które podchodzą do tematu nie fair. Czyli nie chce im się pisać, ani wykazać kreatywnością to po co to wszystko? Ida na łatwiznę aby zdobyć jak najwięcej obserwujacych, a później wykorzystują przedsiębiorców i za ulokowanie produktu na zdjęciu dostają produkty za darmo. Ale czy naprawdę trzeba to robić na siłę?
  2. Drugi punkt jest kontynuacją tego pierwszego. Ponieważ dużo osób, którym zależy na darmowych produktach kupuje sobie obserwujacych. To jest okropne. Nawet jeśli nie chodzi o reklamę to kupowanie obserwujacych w postaci zagranicznych kont jest zwyczajnie oszustwem. Niestety takie rzeczy wychodzą z czasem gdy ktoś ma 2; 3 lub 4 tysiące obserwujacych, a tylko 30 lajków i 0 komenarzy pod zdjeciami. To jest słabe. Dlatego ja zawsze powtarzam: lepiej mieć 30 obserwujacych prawdziwych niż 4000 kupionych. Ponieważ te puste konta nic nie wnoszą w nasze instagramowe życie.
  3. Moda na pokazywanie prawdziwego życia wymieszanego ze sztucznością. Każdy z nas chcę się pochwalić tymi wyjątkowymi i dobrymi chwilami. Idealne, kolorowe ostre zdjęcia to najbardziej popularne w instagramowym świecie. Ostatnimi czasy przyszła moda na pokazywanie również tej drugiej strony lustra z podpisem „prawdziwe życie”. Zdjęcia bez makijażu, brudne dziecko, maseczka na twarzy. To ostatnio standard, lecz ten standard nie jest taki do końca szczery bo pokazujemy tylko to co chcemy pokazać. Nikt z nas nie będzie przecież pisał o kłótni z mężem albo kolejnym szale dziecka, które przez pół godziny próbowałaś uspokoić. Albo o sytuacji w której dziecko wyprowadziło Cię z równowagi i dałaś mu klapsa w tyłek. Nikt o tym nie napisze, nikt tego nie pokaże, bo nikt nie chcę pokazywać aż tak prawdziwego życia. To by zepsuło nasz obrazek idealnego życia nawet tego z dopiskiem „prawdziwe życie”.
  4. Przedstawianie swojego domu. Pokazywanie swojego dziecka nago . Witam, poznajcie mój dom. Tu mamy sypialnie, tu kuchnie, a klucz trzymam pod doniczką przed domem wrazie jakbyście chcieli mnie okraść. Nagie dziecko ostatnio to rzadkość – naszczęście! Takie nagie zdjęcia mogą zostać naprawdę źle wykorzystane.
  5. Nagrywanie instastory codziennie. Świetny pomysł i świetny sposób na rozwój czy też promocje. Ale! Niech to będą ciekawe sytuacje, zabawne, interesujące czy też przydatne informacje. Wstawianie codziennie jak dziecko biega po podwórku wcale nie jest interesujące, a z pewnością nic nie wnosi w nasze życie. No chyba, że się mylę?

Istagram jest najbardziej popularnym portalem społecznościowy, lecz zdobycie popularności to trudny i długotrwały proces. Ale ten portal jak i blogowanie wymaga od nas stałej i nie kończącej się kreatywności. Zaczynając swoją przygodę z Instagramem trzeba się przede wszystkim nastawić na dobrą zabawe i dużą dawkę inspiracji.

P.s proszę podejść do tego tekstu z lekkim dystansem 😂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *